Nie możesz uzyskać dostępu do konta?

Cud w Brukseli, czy średniowieczne praktyki?!

  • 15/01/2018 13:14
  • 0

- W Brukseli otwarto drugie już okno życia - taki komunikat pojawił się całkiem niedawno w środkach masowej komunikacji.  Byłaby to normalna informacja, gdyby nie dotychczasowe stanowisko lewicowo-liberalnej brukselskiej "czapy". I przejawiana przez nie opcja na temat, iż "okna życia" w ogóle to bardziej średniowieczna praktyka. I wcale nie są potrzebne! A jeszcze lepiej, gdyby je wszystkie po prostu ...zlikwidować? Tak, właśnie tak, zamknąć i już. Bo dla nich ważniejsze są pryncypia liberalno-lewicowej, dusznej polityki, lub narzucanej przez innych, niż społeczne korzyści. No, nie wpadajmy aż w taki sentymentalizm?! Wystarczy, że napiszę o dobru zdesperowanych matek, które na tym etapie swojego życia, czy sytuacji życiowej w tym upatrują ratunku! Ale jest jeszcze coś ważniejszego. To  jest  też pomoc dla tych kobiet, które wcześniej nie zdecydowały się na ...aborcję! I zamknięciem tego ich dylematu jest  właśnie "okno życia". Czyli społecznie jest to dużo ważniejsze zjawisko, niż niektórym politycznym mądralom by się wydawało.

Ale do tych różnych, często nie tak łatwych decyzji życiowych wkracza ze swoją logiką prawo.

Otóż nie tak dawno głośno dyskutowało się na forum europejskim, ale i ONZ, iż "okna życia" należy koniecznie zlikwidować. A uzasadnieniem ma być przepisy prawne. A konkretnie te, które mówią jakiego prawa nie można pozbawiać dziecka!

W  listopadzie 2012 r. Konwencja ONZ w sprawie Praw Dziecka (the United Nations Convention on the Rights of the Child UNCRC) zawierała unormowanie, iż jeśli dziecko jest separowane od rodziców (czy matki), to taki fakt narusza prawo do identyfikacji dziecka. Czyli tak być absolutnie nie może. I dlatego wezwano zarazem Unię Europejską do tego by ...w ogóle wydała zakaz otwierania czy istnienia "okien życia"!

Jak wiadomo, prawo jest twarde i stanowcze! I jak ktoś wymyślił, że nie może być braku możliwości, kto  jest rodzicem dziecka, to instytucja czy sposób, który na to wpływa nie może mieć racji bytu?

Gdy dziecko jest zostawione w oknie życia, po chwili włączą się alarm. Maluszek jest zabierany, powiadamiany jest szpital. Dziecko przebywa w nim do czasu załatwienia formalności, ponieważ zawiadamiany jest ośrodek adopcyjny i sąd, który - wydając decyzje administracyjne - zapewnia dziecku opiekę w rodzinie zastępczej, nadając mu również tożsamość - imię i nazwisko. Biologiczna matka ma sześć tygodni na zmianę decyzji, po upływie których jest uruchamiana procedura adopcyjna.

Słychać za to głosy przeciwników likwidacji okien życia, którzy twierdzą, że bez tej opcji dzieci są skazane na śmierć. Wyrodne matki na pewno zostawią je w lesie albo na śmietniku, gdzie maluchy umrą z wychłodzenia i głodu. - Bez okien będą zabijać noworodki - grzmią.

Jak wykazują statystyki, istnienie okien życia wcale nie wpływa na zmniejszenie liczby przypadków porzuceń i dzieciobójstwa. Tak naprawdę niewiele wiadomo o kobietach, które postanawiają zostawić malutkie dzieci za szybami okien życia.

Czy faktycznie są wyrodnymi matkami? Nie mają uczuć? Gdyby tak było, bez wahania pozbawiłyby życia płaczące niemowlęta. Zamiast tego znajdują okno. Część zostawia też listy, w których przeprasza i zapewnia o swojej miłości. Inne tylko umieszczają tam noworodka i odchodzą.

Dlaczego to robią? Psycholog  tak to tłumaczy:

- Prawdopodobnie część matek, która decyduje się pozostawić dziecko w oknie życia, nie cierpi na żadne zaburzenia ani choroby psychiczne. Są to kobiety w kryzysowej sytuacji, ale zdrowe i zdolne do racjonalnej oceny sytuacji. Oddanie dziecka do adopcji jest niezwykle trudne emocjonalnie, ale może to być decyzja głęboko przemyślana i świadoma, często najlepsza w aktualnej sytuacji życiowej.

A dlaczego to robią?

Zmusza ich do tego brak pieniędzy i wsparcia u partnerów, przemoc w rodzinie, uzależnienia, czasami bardzo młody wiek. Dzieci oddają anonimowo, co świadczy o tym, że prawdopodobnie ukrywały ciążę. Nie chciały, by ktoś się dowiedział. Nie chcą żyć ze stygmatem złej matki, kobiety, która oddała dziecko obcym, nie miała instynktu macierzyńskiego.

Jest możliwe i prawdopodobne, że duża część kobiet, która pozostawia dziecko w oknie życia, znajduje się w tym czasie w stanie depresji poporodowej, która zniekształca ich sposób myślenia, a także zdolność rozumienia własnych uczuć i potrzeb oraz utrudnia racjonalną ocenę sytuacji!

Czyli przede wszystkim, to wola matki. Oraz jej pragnienie, by  pozostała anonimowa. Może i ma prawo zmienić swoją decyzję. Ale to zdarza się niezwykle rzadko.

Owszem, zdarza się, że są wszczynane działania policji. Ale nie są skierowane przeciwko matce dzieci. Policja nie chce naruszać decyzji i godności tej osoby, w jakikolwiek sposób jej stygmatyzować, czy mówić o tym, że będziemy jej stawiali zarzuty. Chce za to natomiast wyjaśnić wszystkie okoliczności towarzyszące temu zdarzeniu. Po to, żeby ustalić, czy dana osoba lub osoby podjęły tę decyzję same, czy na przykład nie były przez kogoś zmuszane. Lub, czy dziecko  zostawione w oknie nie było na przykład porwane! I to tyle z formalności.

- "Okno życia" to miejsce, gdzie się dziecko zostawia, a nie porzuca - przekonuje rzecznik praw dziecka Marek Michalak. Podkreśla, że matki, które zostawiają tam dzieci, mają zagwarantowaną anonimowość i nie grożą im za to żadne konsekwencje.

Zaznaczył, że "okno życia" to nie jest miejsce, gdzie się porzuca dziecko.

- Porzuca się dziecko pod mostem, na śmietniku. "Okno życia" to jest miejsce przygotowane do opieki, gdzie się dziecko pozostawia. Drugim takim miejscem jest szpital i pozostawienie w szpitalu jest dla dziecka lepszym rozwiązaniem

Warto w tym momencie wskazać, że "okna życia" istnieją w Polsce od 11 lat. Uratowano (niewątpliwie) ponad 80 maluszków.

Politycy w Unii Europejskiej stanęli przed dylematem, co ważniejsze - czy twarde wymagania prawa, czy po prostu zdrowy rozsądek? Zresztą taki dylemat mają nie tylko w przypadku pozostawiania dzieci w oknie ratunkowym. Formalnego zakazu nie wydano. Choć przepychanki, i to mocne, trwały kilka ładnych lat.

Powstałe drugie "okno życia" w europejskiej stolicy dowodzi, że w  tym "za i przeciw" ma decydować rachunek społeczny, a  nie sztywne trzymanie się przepisów.

Rozsądek i zdrowe myślenie, brak ulegania naciskom, czy niewłaściwym emocjom przede wszystkim, tak chciałoby się podpowiedzieć politykom na najważniejszych stanowiskach w Unii Europejskiej. I nie tylko w tej sprawie!

Oceń
Autor: Andrzej Dramiński

KOMENTARZE

DODAJ KOMENTARZ

Pozostałe wiadomości

    Czy obchody Dnia Żołnierzy Wyklętych w Miłomłynie to czysty przypadek?

    Prawidłowa to postawa czy też nie? Zależy od punktu widzenia. Na pewno świadczy to o pewnej elastyczności wojewody i chęci... Zobacz więcej »
    • 22/02/2018 13:59
    • 0
    • Aleksandra Greune
    • .

    Nagonka lewaków na środowisko narodowe w Elblągu. Sąd wydał wyrok ...uniewinniający

    Sąd Rejonowy w Elblągu uniewinnił Roberta Kolińskiego w sprawie z oskarżenia prywatnego o zniesławienie i obciążył Jacka... Zobacz więcej »
    • 22/02/2018 11:41
    • 1
    • Express.olsztyn.pl

      W lutym mija 11 lat od śmierci Adama Dydzińskiego - niezłomnego naszych czasów

      Adam Dydziński był człowiekiem wielkiego serca, patriotą walczącym o wolną i niepodległą Polskę  w strukturach Polskiej... Zobacz więcej »
      • 22/02/2018 10:31
      • 0
      • Express.olsztyn.pl

      Tragiczny wypadek pod Braniewem. Samochód stanął w płomieniach, pięć osób nie żyje

      Dziś w nocy, kilka minut po godzinie 2:00 w okolicach miejscowości Karwiny w gminie Wilczęta w powiecie braniewskim kierujący renault... Zobacz więcej »
      • 22/02/2018 09:44
      • 0
      • del

      Polecane firmy

      Reklama konta firmowego