Nie możesz uzyskać dostępu do konta?

Feminista

  • 29/04/2013 12:02

Podczas organizowanej ostatnio w olsztyńskiej bibliotece multimedialnej Planeta 11 akcji pod nazwą „Żywa Biblioteka” można było porozmawiać z przedstawicielami dyskryminowanych i postrzeganych stereotypowo grup społecznych. Jedną z „żywych książek” był feminista.
Rzeczywiście, skoro dla wielu osób już istnienie kobiet walczących o swoje własne prawa jest kontrowersyjne, jakim wielkim dziwem musi być mężczyzna, który identyfikuje się z ich postulatami! A nie dość, że się identyfikuje, to jeszcze nie boi się nazwać brzydkim słowem na „f”.
„Feminizm jest dla mnie ruchem społecznym walczącym o równość” – powiedziała moja żywa książka. – „Tu nie chodzi tylko o kobiety, tu chodzi o wszystkie dyskryminowane mniejszości. O zasadę równych praw dla wszystkich i patrzenie poza stereotypy”.
Skoro istnieją biali antyrasiści, Izraelici przeciwni okupacji Palestyny czy inni ludzie, którzy angażują się w obronę grup doświadczających niesprawiedliwości, mimo że sami do nich nie należą, dlaczego nie mieliby istnieć mężczyźni wrażliwi na problemy, których doświadczają kobiety? Chwała feministom, którzy nie boją się otwarcie mówić o swoich poglądach. Ich stanowisko potwierdza, że feminizm nie zwalcza mężczyzn, ale krzywdy, jakie spotykają kobiety w patriarchalnym świecie. Cieszy fakt, że istnieją otwarci i myślący mężczyźni, którzy dostrzegają dyskryminację i nie zgadzają się na nią, a w prawach kobiet nie widzą dla siebie żadnego zagrożenia. Im więcej będzie takich jednostek, tym większa szansa na to, że od irracjonalnej wojny płci przejdziemy wreszcie do postrzegania siebie nawzajem jako ludzi.

Oceń
Autor: Justyna

KOMENTARZE

DODAJ KOMENTARZ

Polecane firmy

Reklama konta firmowego