Nie możesz uzyskać dostępu do konta?

Jak ułożyć stosunki z Rosją?

  • 17/06/2017 08:18
  • 0

Wcale nie będę odkrywczy, gdy powiem, że stosunki z Rosją są „trudne”. Wie to nawet dziecko w szkole podstawowej. Problem jest tylko w tym, że trzeba „coś z tym zrobić”. Poważne debaty w stylu: „Rosja, sąsiad czy wróg?” niczego, poza jałową dyskusją, nie wnoszą. Jeśli nawet są jakieś wnioski, to nie są wcielane w życie. Na domiar złego, na naszą, warmińską uczelnię zapraszany jest ambasador Rosji, któremu dajemy okazję do wylania swoich żalów na nasz kraj (typowe dla rosyjskiej polityki zagranicznej, skądinąd z jej punktu widzenia słusznej – powinniśmy się uczyć). Pan Ambasador, a również i rodzimi ruso – i sowietofile, nie chcą zauważyć, że „do tanga trzeba dwojga”.

Przyczyną kładącą się cieniem na nasze wzajemne stosunki są zaszłości historyczne, a szczególnie te z nieodległej przeszłości. Dominacja sowieckiej Rosji nad Polską skutkuje „wyuczoną bezradnością” niektórych Polaków(?). Do  tej pory nie mogą się otrząsnąć z szoku po upadku Związku Sowieckiego – myśleli, że będzie trwał wiecznie. Długotrwała indoktrynacja stalinowska pozostawiła niezatarty ślad w ich mentalności. Nie pozwala im wyzwolić się z natury niewolnika i łatwo ulegają rosyjskiej/sowieckiej propagandzie.

Ogniskiem złych stosunków są też - jak podrzucone „kukułcze jaja” - sowieckie pozostałości na naszych ziemiach”, w dodatku sławiące okupantów. Co dziwne, więcej i większych obrońców tych reliktów jest wśród rodzimych „homosovieticusów” (o wyuczonej bezradności wobec sowietów) niż wśród samych Rosjan. Jaki oni mają szacunek dla zmarłych, możemy się przekonywać obecnie każdego dnia przy okazji ekshumacji ciał Ofiar Tragedii Smoleńskiej. Nie lepszy stosunek mają również do swoich zmarłych. Sowietom, a teraz Rosjanom, bohaterowie są potrzebni tylko po to, by coś ugrać. I jątrzyć u sąsiadów.

Kuriozalnym pomysłem miejscowych rusofilów jest pozostawienie „Pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej” z opisem „dokonań” „czerwonoarmiejców” na Naszej Ziemi. To się kagiebowiec Wołodia „ucieszy!? Z „wzajemnej wdzięczności” rzuci się im, a przy okazji nam wszystkim na szyję? Niczym Tuskowi nad ciałami wdeptanymi w smoleńską ziemię? Raczej będzie to „uścisk rosyjskiego niedźwiedzia”! Nawet największy zbrodniarz nie zniesie otwartego wypominania mu jego czynów. Od tego są lekcje historii – wreszcie, w wyniku reformy szkolnictwa będą porządne.

Innym, nie mniej kuriozalnym konceptem jest wstawienie tego „zabytku” jako eksponatu, prezentującego wytwór działalności człowieka, godnego pochwalenia się, do muzeum. Zaprawdę, Polacy mieliby się czym chwalić?!

W jednym mogę się z ambasadorem Rosji zgodzić: „To co nas najbardziej dzieli, czyli historię, należy zostawić historykom”. To czym powinni zająć się „domorośli naprawiacze stosunków polsko-rosyjskich”? - Handlem! Odpadną dywagacje: „sąsiad czy wróg”. Partnerstwo handlowe – ot, na czym od starożytności opiera się rozwój ludzkości!

Jeśli tak, to - w ramach międzyregionalnej współpracy, z inicjatywy wojewody lub marszałka warmińsko-mazurskiego - dlaczego by nie zaproponować gubernatorowi obwodu kaliningradzkiego, żeby sprzedał Mierzeję Wiślaną? Płaczący po Małym Ruchu Granicznym mogliby też za tym lobbować. Kuriozalny pomysł? A czy bardziej kuriozalny od zamiaru upiększenia „szubienic”? Sama idea nie jest nowa - 150 lat temu Rosja sprzedała, 5,5 razy większą od Polski, Alaskę. A tu tylko 25 km piasku i karłowatych sosen. Nierealne? Dobry handlowiec wie, czego sprzedający (chociaż na daną chwilę może nie być tego świadomy) jest w stanie się pozbyć. Wystarczy znać historię handlu! A dla Rosji, obecnie każda kopiejka się liczy.

Dla nas byłoby to korzystne z wielorakich powodów: dostalibyśmy równoprawny dostęp do Cieśniny Piławskiej i odpadłyby koszty przekopu mierzei. Rosjanie, tak dbający o ekologię, dodatkowo nie musieliby się martwić, że zostanie naruszone, czy też zniszczone środowisko naturalne. Nie musieliby także wydawać pieniędzy na zbrojenie „niezatapialnego, kaliningradzkiego lotniskowca”. Byłby to również gest dobrej woli ze strony Rosjan.

Trzeba tylko naszym sąsiadom uzmysłowić, że Iskanderami nie da się wyeksportować ropy, gazu, czy węgla, ani importować owoców, mięsa lub butów. A stosunki? Same się ułożą.

Antoni Górski

Oceń
Autor: warmiak

KOMENTARZE

DODAJ KOMENTARZ

Pozostałe wiadomości

    Rzecznik Praw Obywatelskich przerywa kampanię kłamstw niemieckiej telewizji ZDF

    Karol Tendera - były więzień niemieckiego obozu końcentracyjnego Auschwitz - wraz z prawnikami ze stowarzyszenia Patria Nostra wciąż... Zobacz więcej »
    • .

    Sto pytań do władz obecnej Warszawy Sergiusza Piaseckiego - wernisaż wystawy w Gietrzwałdzie

    Polski pisarz Sergiusz Piasecki opuścił zdominowaną przez komunistów przy wsparciu Armii Czerwonej ojczyznę w 1946 roku. Tuż przed... Zobacz więcej »
    • 22/08/2017 13:25
    • 1
    • Express.olsztyn.pl

    Polecane firmy

    Reklama konta firmowego