Nie możesz uzyskać dostępu do konta?

Myślała, że broni kolegi przed bandytami, a okazało się, że to policjanci. Kolejna odsłona procesu Ewy Śniarowskiej

  • 05/03/2018 20:07

Dziś w olsztyńskim Sądzie Rejonowym miała miejsce kolejna odsłona procesu karnego Ewy Śniarowskiej, która jest oskarżona o czynną napaść na trzech policjantów z Lidzbarka Warmińskiego. Sprawa ma związek z wydarzeniami z maja 2016 roku, o których szczegółowo pisaliśmy na naszych łamach.

Przypomnijmy, że na pierwszej styczniowej rozprawie przesłuchiwana była sama Ewa Śniarowska. Dziewczyna wyczerpująco opowiedziała, jak odruchowo pobiegła pomóc bezbronnemu człowiekowi - Danielowi Kapelanowi, który leżał na ziemi przykuty kajdankami do bramy, a została oskarżona o ...czynną napaść na trzech policjantów. Ta rzekoma "napaść" to psiknięcie zwietrzałym gazem pieprzowym w policjantów, o których nie wiedziała, że są policjantami, bo nie raczyli się wylegitymować, a ubrani byli "w laczki i krótkie spodenki."

- Przebywałam wtedy w domu Daniela, a on był na podwórku. Zobaczyłam osiłków, którzy wyglądali jak bandyci. Nie było widać żadnych oznak policyjnych. Chcieli dostać się na posesję. Szarpnęli za bramę. Wtedy Daniel zaczął wszystko nagrywać komórką. Oni jednak rzucili się na nie niego, zaczęli go kopać i bić. Wyglądało to przerażająco. Jak jakiś gangsterski napad. Zabrali mu telefon, a potem skasowali jego nagranie. Chwyciłam wtedy gaz pieprzowy, który był w domu i pobiegłam go ratować - przedstawiła Ewa Śniarowska swoją wersję wydarzeń.

Z kolei prokurator uparcie  twierdził, że Ewa Śniarowska chciała uniemożliwić policjantom skuteczne użycie przymusu bezpośredniego wobec Daniela Kapelana, czyli zakucie go w kajdanki. I tu trzeba zadać sobie podstawowe pytanie, a mianowicie - co robiła policja na posesji Kapelanów w Nowej Wsi Małej pod nieobecność rodziców Daniela.

O tym szczegółowo na dzisiejszej rozprawie opowiedział jeden ze  świadków, Bogusław Owoc, nazywając to bez ogródek "zleceniem na rodzinę Jolanty i Piotra Kapelan". Owoc niejako "wyręczył" prokuraturę i przedstawił sądowi fakty, których prokurator nie ujął w aktach, a które rzucają światło na tę bulwersującą historię. Przybliżył też inne sprawy, w których policja wnioskowała o ukaranie Jolanty, Piotra i Daniela Kapelan, przedstawiając absurdalne zarzuty. Wnioski te kończyły się uniewinnieniem i były dość ściśle powiązane z tym, co ma miejsce obecnie. Lokalne układy i układziki...

Następnie historię wtargnięcia na posesję opowiedział Daniel Kapelan, który m. in. ujawnił sądowi, jak dwa dni przed całym zajściem jego rodzice otrzymali ostrzeżenie od jednej z krewnych, która powiedziała - cytujemy: "policja was zaj...ie".

- I być może doszłoby do tragedii, gdyby Ewa Śniarowska, widząc jak jestem katowany przez nieznanych jej osiłków nie wybiegła z domu i nie psiknęła w nich gazem - relacjonuje Daniel i dodaje, że policjanci dopiero wówczas wyjęli tak zwane "blachy", czyli odznaki policyjne. - Być może wszystko skończyłoby się tak, jak nie tak dawno we Wrocławiu - podsumowuje.

Ewa Śniarowska, widząc co się dzieje, natychmiast zadzwoniła po policję, bo wciąż nie była przekonana, że trójka osiłków w krótkich spodenkach to faktycznie "stróże prawa". Wezwała też karetkę pogotowia, aby ratownicy opatrzyli poturbowanego Daniela. Co ciekawe, z pomocy medycznej nie skorzystali policjanci. Na miejscu pojawiła się policja z Dobrego Miasta, a mundurowi nie bardzo mieli pomysł, co dalej robić z młodymi ludźmi. "Pocieszyli" ich tylko, że ci mają się cieszyć, iż "nie użyli broni, bo mogli to zrobić" i że teraz mogą pójść za kratki nawet na 10 lat.

Daniel Kapelan poinformował dziś prokuratora, że zaskarżył wcześniejsze umorzenie przez prokuraturę postępowania wobec policjantów, którym zarzucił nadużycie uprawnień. Umorzenie nazwał po imieniu - zamieceniem pod dywan. I co ważne - sąd to zażalenie uwzględnił.

Dodajmy, że Daniel nagrał początek interwencji, czyli wtargnięcie - bez żadnego nakazu - trzech mężczyzn na posesję jego rodziców. Jednak nagranie w tajemniczy sposób zniknęło, kiedy jeden z policjantów zabrał Danielowi telefon. Biegli potwierdzili, że nagranie zostało zarejestrowane, a następnie usunięte i nie ma możliwości jego odtworzenia.

A szkoda, bo wówczas rozwiane by były wszystkie wątpliwości. Czy komuś zależało, aby nagranie początku interwencji nie ujrzało światła dziennego?

 

 

 

 

Oceń
Autor: amark

KOMENTARZE

DODAJ KOMENTARZ

Pozostałe wiadomości

„Sie” pospieszyli

Prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski podpisał, jak zwał tak zwał, „Deklarację LGBT+[Q]”. Co tam program przedwyborczy... Zobacz więcej »
  • 16/03/2019 10:30
  • 0
  • warmiak
  • .

"Piątka Kaczyńskiego" a hipokryzja Broniarza

Wszystko za sprawą, bądź co bądź, niefortunnego wyrażenia się ministra Szczerskiego o nauczycielach i celibacie. Wśród... Zobacz więcej »
  • 08/03/2019 08:57
  • 2
  • warmiak

Ogień Pamięci w miejscu kaźni Żołnierzy Wyklętych

Przedstawiciele władz państwowych, w tym Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro, Minister Obrony Narodowej... Zobacz więcej »
  • 02/03/2019 13:58
  • 0
  • Aleksander Żywczyk
  • .

„Firli-mirli”, czyli Schetynowy ból głowy

Ten rejwach spotęgował dodatkowo (należało się tego spodziewać) PSL. Prezes Kosiniak-Kamysz próbuje przekonać, że w tej... Zobacz więcej »
  • 02/03/2019 11:52
  • 1
  • warmiak

    Od jutra rusza rządowy program Mama 4 plus

    Program jest  skierowany do osób, które wychowały co najmniej czworo dzieci i z tego powodu nie mogły podjąć pracy zawodowej lub... Zobacz więcej »
    • 28/02/2019 16:10
    • 0
    • Express.olsztyn.pl

    Polecane firmy

    Reklama konta firmowego