Nie możesz uzyskać dostępu do konta?

Są siły w Olsztynie, które chcą utrwalać narrację Jacka Kuronia i jemu podobnych

  • 15/01/2018 09:23
  • 3

Szanowni Czytelnicy

Temat zmian nazw ulic w ramach procesu dekomunizacji, niestety, nie jest zbyt popularny, bo wiąże się ze zmianami przyzwyczajeń wielu mieszkańców do nazewnictwa znanego od lat. To już taka ludzka cecha, że nie chcemy  zmian, bo dezorganizują nasze życie. Konserwatyzm nawet negatywny,  tzn. utrwalający niekoniecznie pozytywne rzeczy (w tym wypadku nazwy ulic o komunistycznym rodowodzie)  jest wytłumaczeniem niechęci wielu mieszkańców do tych zmian. Jednak zdajmy sobie sprawę Drodzy Państwo, że ktoś, kiedyś, te imiona komunistycznych "bohaterów" i nazw symboli tamtej epoki nadał dla naszych ulic i placów. Nie pytano się nikogo wtedy  o zdanie, zrobiono to w taki sam sposób, jak  wprowadzono siłą komunistyczny system w Polsce przez stalinowski Związek Radziecki po 1945 roku, ze wszystkim jego konsekwencjami.

Naszemu "wstawaniu z kolan" (między innymi posunięciami), w sensie psychologicznym i etycznym  potrzebne są również  zmiany tych nazw, o których mówimy, a które utrwalały mentalność "homo-sowieticus". Obecne dyskusje, a czasami nawet ostre polemiki na ten temat świadczą tylko o tym, że żyjemy teraz w wolnym kraju, gdzie można otwarcie wyrażać swoje opinie.

Nie będę zabierał głosu w dyskusji na temat proponowanych zmian ulic i placów, bo było to przedmiotem polemik głównie na portalach  internetowych w Olsztynie ze stanowiskiem Pana Wojewody. Chciałbym się jedynie skupić na kontrowersjach w nazewnictwie ulicy Jacka Kuronia, bo wiąże się to z tematem walki o prawdę historyczną, co jest sprawą szczególnie istotną dla przekazania jej młodemu pokoleniu.

Dlatego chciałbym przy tej okazji  zwrócić Państwa uwagę na stosunkowo świeżą datę zmiany nazwy części ulicy Artyleryjskiej na ulicę Jacka Kuronia. Inicjatywa w tej sprawie wyszła ze stowarzyszenia  Święta Warmia w 2012 r. Protestowaliśmy wtedy przeciwko nadaniu nazwy ulicy w Olsztynie jako Solidarna Polska, w tym niżej tu podpisany. Podawaliśmy przykład, że podobna inicjatywa wcześniej we Wrocławiu spotkała się z oporem społecznym z powodów merytorycznych i z nazwy ulicy Jacka Kuronia tam zrezygnowano.

Jakie były to powody merytoryczne? O tym jest dalsza część tego tekstu. Kontrowersję budził sam kandydat do upamiętnienia jego imieniem ulicy tj. śp. Jacek Kuroń. Kontrowersja wokół jego osoby polegała  na aktywnym jego udziale we współpracy z oficerami Służby Bezpieczeństwa (SB) i Wojskowej Służby Wewnętrznej (WSW) wytypowanymi przez gen. Czesława Kiszczaka w usunięciu wszystkich demokratycznie wybranych członków Komisji Krajowej NSZZ Solidarność niepodzielających idei porozumienia z gen. Czesławem Kiszczakiem, na jego warunkach. Jacek Kuroń reprezentował frakcję lewicy Solidarnościowej, postaci takich jak Bronisław Geremek, Bogdan Lis, Henryk Wujec, Władysław Frasyniuk i Karol Modzelewski.

Działania Jacka Kuronia i jego kluczowa rola w zdradzie Solidarności znane były w tym czasie odsuniętym działaczom, którzy byli tej idei przeciwni, a więc Annie Walentynowicz, Andrzejowi i Joannie Gwiazdom, Krzysztofowi Wyszkowskiemu i wielu działaczom w Komisji Krajowej, jednak niestety nie były znane szerokim masom członków Solidarności i całemu społeczeństwu Polskiemu.

Z tego powodu Jacek Kuroń i lewicowa frakcja Solidarności (którą reprezentował) zasłużyli sobie na miano uzurpatorów i zdrajców milionów członków Solidarności w Polsce. Tych milionów członków, którzy pokładali w Solidarności nadzieję o Wolnej Polsce i złożyli w jej ręce swój los.

Sam byłem w tym czasie działaczem związku Solidarność na szczeblu Regionu Warmińsko-Mazurskiego, a także delegatem na I Krajowy Zjazd Solidarności w Gdańsku Oliwie 1981 r.

Brałem udział w tym historycznym Zjeździe, głosowałem za tymi ludźmi, o których była mowa powyżej, wierzyłem im, jak pozostali delegaci, ponieważ głosowania były prawie jednogłośne. Mimo że wielu z nas wiedziało  o tzw. "czerwonym harcerstwie" Jacka Kuronia, ale już nie o jego trockistowskich poglądach, za które siedział w więzieniu za PRL, a nie za walkę o niepodległą Polskę, jak wielu wtedy myślało, w tym ja też.

Proszę Państwa, chodzi o to, że nie mieliśmy dokładnej wiedzy o tym, co się tam na "górze" Solidarności naprawdę działo. Przepływ informacji był ograniczony, manipulowano nami, a było łatwo, bo wiadomo, że  to nie były czasy Internetu (wyjaśnienie dla bardzo młodych czytelników). Kiedyś nazwałem to w wywiadzie dla mediów, że byliśmy, jak te dzieci we mgle. Panował  w tych latach  mit bohatera Wałęsy, który sam obalił komunizm. To zamykało usta krytyki wielu rozsądnym ludziom, a ci co wiedzieli o zdradzie  Wałęsy i jego popleczników, byli niestety w mniejszości i byli zakrzykiwani przez pozostałych, "by nie warcholić i aby Związek NSZZ Solidarność to było jedno".

Nie oznacza to, że taka narracja historyczna autorstwa Wałęsy, Frasyniuka, Wujca i innych ma trwać wiecznie. Teraz prawda wyszła na jaw w postaci znalezionych dokumentów  autoryzowanych przez IPN  w 2016 r. - mimo akcji ich niszczenia - i wszyscy w  Polsce wiedzą, że Lech Wałęsa był  zdrajcą. 

Teraz wiemy więcej, gdyż powstały już opracowania naukowe na temat okresu lat 1980-1989.  Aby nie być gołosłownym pozwólcie Państwo, że zacytuję fragmenty opracowania naukowo-historycznego prof. dr hab. Sławomira Cenckiewicza opublikowane prze IPN na temat roli Jacka Kuronia we wspomnianych wydarzeniach okresu 1987 -1989.

Wybaczcie Państwo ten dłuższy cytat, ale nie chcę być posądzony o wyrywanie słów z kontekstu. Jest to historia smutna, ale konieczna do poznania, niech prawda zwycięży, aby oczyścić nas z tego błota III RP:

"Pod koniec 1987 r. w miejsce TKK i TRS powołano kolejny byt – Krajową Komisję Wykonawczą NSZZ Solidarność. Z ponad setki członków Komisji Krajowej NSZZ Solidarność z 1981 r. w KKW ostało się jedynie sześciu sojuszników "warszawki" i Wałęsy - Zbigniew Bujak, Władysław Frasyniuk, Stefan Jurczak, Bogdan Lis, Antoni Stawikowski i Antoni Tokarczuk! Jeden z rzeczników i beneficjentów tej zmiany w Solidarności, Jan Lityński, ogłosił wówczas w Tygodniku Mazowsze, że Solidarność nie może już więcej odpowiadać na wszystkie propozycje komunistów "totalnym i głośnym »nie«! "Dziś droga do zniesienia systemu wiedzie poprzez wysunięcie programu reform i poparcia dla wszystkich – niezależnie od koloru politycznego – którzy te reformy zechcą realizować.

Ale żeby tak było, należało wyrzucić z niej prawie wszystkich członków władz krajowych i większość ludzi tworzących struktury związkowe w regionach. Rzeczywiście ta nowa Solidarność była coraz bardziej konstruktywna i przewidywalna. Doceniało to przewidujące przyszłość trio (Pożoga-Urban-Ciosek) doradców Jaruzelskiego, które w styczniu 1988 r. tak pisało do towarzysza generała: "Uważamy, że naszym realistycznym celem powinno być ustawiczne oswajanie bardziej ugodowego skrzydła nastawionego na koegzystencję z »reżimem«, asymilowanie i neutralizowanie tego skrzydła, budowanie przepaści między nim a opozycją radykalno-nielegalną. Instrumentem byłyby tu taktyczne sojusze na rzecz reform, dopuszczenie grup opozycji umiarkowanej do ograniczonej współodpowiedzialności. Na różnych szczeblach wchłanianie w obręb naszych wpływów i instytucji najbardziej oswojonych elementów opozycji umiarkowanej (…) Taktyka oswajania to wytrącanie opozycji możliwości uprawiania sprzeciwów natury ogólnej i głoszenia pięknie brzmiących haseł, natomiast wmanewrowanie jej w dyskusje o konkretnych problemach, zmuszanie do brania pod uwagę możliwości i realnie istniejącej sytuacji oraz rzeczywiście możliwych rozwiązań. Taka platforma uczestnictwa umiarkowanej opozycji w życiu kraju oddzieli ją najsilniej od fundamentalistów".

W ten sposób, kosztem wziętej w dwa ognie antykomunistycznej "ekstremy", holowano wiernego neo-solidarnościowego partnera z Matką Boską w klapie (Lecha Wałęsę), z którym można było w przyszłości zawrzeć prawdziwą transakcję epoki - okrągły stół i bezkonfliktowe przejście z PRL do postkomunizmu III RP, dla jednych z solidarnościowego styropianu na salony władzy, dla drugich z SB do UOP, z PZPR do SDRP, z Komitetu Centralnego do zarządu banku…

Czas ostatecznej rozgrywki przypadł na strajk sierpniowy 1988 r. Już po dwóch dniach strajkowania (24 sierpnia) pojawiła się konkretna oferta - zgoda komunistów na rozmowy Okrągłego Stołu, a w konsekwencji również ustalenie ścieżki ku pluralizmowi związkowemu (w domyśle re-legalizacji Solidarności),  ale w zamian za zakończenie strajku.

Dla wtajemniczonych w poufny dialog "opozycji" z władzą nie było to większym zaskoczeniem. Scenariusz ten był bowiem przedyskutowany przez Kuronia w Departamencie III MSW już dwa dni wcześniej (22 sierpnia 1988 r.!). W komunikacie z tej rozmowy funkcjonariusze bezpieki – mjr Jan Lesiak i płk Wacław Król – napisali m.in., że Kuroń przewiduje, iż "podjęte zostaną bezpośrednie rozmowy z Lechem Wałęsą bez żadnych warunków wstępnych ze strony rządu". W czasie tych rozmów strona rządowa wyraża zgodę na wprowadzenie pluralizmu związkowego z dniem 1 stycznia 1989 roku, natomiast Lech Wałęsa zobowiązuje się do podjęcia natychmiastowych działań w kierunku wygaszania strajków.

Tak się w istocie stało. Zgodnie z planem Kuronia, Wałęsa natychmiast pozytywnie zareagował na propozycję Kiszczaka, deklarując w liście, że jest gotów do dialogu, "nie stawiając żadnych warunków wstępnych ani ograniczeń tematycznych". Później, podczas bezpośredniej rozmowy z Kiszczakiem, zadeklarował, że chce Solidarności "czysto związkowej" i krytykował "moment rozpoczęcia strajków".

W każdym razie na przełomie 1988 i 1989 r. obie strony politycznego dialogu, a w zasadzie już nie strony, bo przecież mebel okrągłego stołu ma to do siebie, że raczej symbolicznie łączy, a nie dzieli, świetnie zdawały sobie sprawę z wagi całego przedsięwzięcia. W obozie władzy o wszystkim decydowali Jaruzelski z Kiszczakiem, zaś po stronie neo-Solidarności warszawski salonik. Kuroń nie krył satysfakcji z pozycji, jaką on i jego środowisko zajęło, podporządkowując sobie Wałęsę i rekonstruowany związek, choć na zupełnie innych warunkach i w nowym kształcie. Od tej pory to Kuroń i jego polityczni przyjaciele mieli decydować o politycznych karierach ludzi Solidarności. Po kolejnej turze jego rozmów w MSW funkcjonariusze Departamentu III MSW pisali: "W środowisku opozycyjnym stwierdza się, iż uczestnictwo w dyskusji przy Okrągłym Stole będzie nobilitowało, bowiem oznacza formalne uznanie przez władzę społecznej reprezentatywności osób zaproszonych. Co więcej, w przekonaniu większości osób z opozycji, uczestnictwo w rozmowach otwiera szerokie możliwości kariery politycznej. Przed ludźmi mającymi szanse na takie uczestnictwo staje alternatywa: albo ukorzyć się przed środowiskiem post-KOR-owskim i złożyć niejako deklarację lojalności albo zachować samodzielność. Jacek Kuroń, w prowadzonych licznych rozmowach, stara się wytwarzać wrażenie, że może on co najmniej odsunąć każdego niewygodnego działacza opozycyjnego".

Teraz Państwo rozumiecie dlaczego tak niszczono Annę Walentynowicz, Andrzeja Gwiazdę i dalej już obecnie niszczy się Krzysztofa Wyszkowskiego. To "komunistyczne sądy" jeszcze teraz działają? Patrz: wyrok na Krzysztofa Wyszkowskiego z dn. 24 października 2017 r.

Jak z tego  widać, są siły w Olsztynie, które chcą utrwalać narrację Jacka Kuronia i jemu podobnych, jak Bronisław Gieremek, Władysław Frasyniuk oraz tego całego lewactwa Solidarności, które zdradziło naród i próbuje dalej szerzyć fałszywą propagandę i dezinformację.

Przez swoją inicjatywę o nadaniu części ulicy Artyleryjskiej nazwy Jacka Kuronia, jej autorzy de facto zdemaskowali się pokazując, którą opcję wspierają. W konsekwencji tej propozycji powiedzieli wszystko o sobie, licząc być może na słabe zorientowanie historyczne Polaków mieszkających na tym obszarze.

Na szczęście ta grupa się przeliczyła ze swoimi oczekiwaniami. Nie docenili potęgi Internetu, skąd wzięto dowody dla potwierdzenia przedstawionych tu tez, zadając tym samym kłam dotychczasowej fałszywej narracji historycznej sygnowanej przez lokalne olsztyńskie ośrodki polityczne mające pretensje do reprezentowania narracji niepodległościowej i patriotycznej w naszym regionie.

Jeżeli jesteście za Kuroniem i z Wałęsą, to na pewno nie jesteście z Niepodległą Polską. To potwierdzają już nie tylko dokumenty z ponurej przeszłości Lecha Wałęsy, ale także jego wypowiedzi od wielu lat  i obecnie, powszechnie znane w mediach. Do tego dochodzą  sławne marsze "kodziarskie" i przemówienia tam wygłaszane przez Władysława Frasyniuka i jemu podobnych.  Jednocząc się z "totalną opozycją" ludzie dawnej lewicy solidarnościowej już w czasie obecnym wymazują się sami z historii powstania Solidarności w której kiedyś wzięli udział.

Dlatego odrzucając Wałęsę , Kuronia i innych sprzedawczyków Solidarności bronimy de facto swojej godności -  my współtwórcy tej SOLIDARNOŚCI. Prawda nas tylko uzdrowi , wyzwoli i pozwoli przetrwać!

 

 

Tadeusz Poźniak

Założyciel Solidarności na Olsztyńskiej ART;
Członek komisji Rewizyjnej NSZZ Solidarność Regionu Warmińsko-Mazurskiego 1980-1981;
Delegat Regionu Warmińsko-Mazurskiego na I Krajowy Zjazd Solidarności, Gdańsk-Oliwa 1981;
Represjonowany w stanie wojennym więzieniem (1982/1983) za działalność przeciwko stanowi wojennemu;
Odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski 9 kwietnia 2010 r. przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego za działalność niepodległościową;
Działacz opozycji antykomunistycznej , posiada status osoby represjonowanej z powodów politycznych.

Oceń
Autor: Tadeusz Poźniak

KOMENTARZE

BoB 16/01/2018 11:19
Grilowanie Władka? JULO nie żyje ale gdyby żył i tak by nie powiedział...
kir 16/01/2018 12:04
"Jeżeli jesteście za Kuroniem i z Wałęsą, to na pewno nie jesteście z Niepodległą Polską". To tylko zdanie już powoduje, że do autora nie mam krzty zaufania. Znaczy - co? Kto nie myśli jak pan, przestaje być Polakiem i patriotą? Kimś pozbawionym godności? Panie Poźniak, puknij się pan najpierw, a później pomyśl, co wypisujesz. I pańska kombatancka przeszłość nie ma tu nic do rzeczy. A jeśli się nią pan chwali, to tym gorzej świadczy o panu...

DODAJ KOMENTARZ

Pozostałe wiadomości

    Po katastrofie CAS-y

    - Zdobywamy doświadczenia w terenie, który znamy jak własną kieszeń. Dzięki dobrej znajomości regionu, w którym przebywamy na co... Zobacz więcej »
    • 17/11/2018 09:29
    • 0
    • Express.olsztyn.pl

      Szedł środkiem jezdni, pijany i bez odblasków

      Wczoraj około godziny 20.00 do oficera dyżurnego ełckiej komendy zadzwonił kierowca, który powiedział, że o mało nie potrącił... Zobacz więcej »
      • 17/11/2018 08:42
      • 0
      • Express.olsztyn.pl

        Pługi i piaskarki przygotowane do ataku

        Olsztyński oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad ma do odśnieżania 1317 km dróg krajowych na terenie województwa... Zobacz więcej »
        • 17/11/2018 08:27
        • 0
        • Express.olsztyn.pl
        • .

        Wniosek do Prezydenta Miasta Olsztyna

                                               ... Zobacz więcej »
        • 17/11/2018 08:18
        • 2
        • warmiak

          Czas na nową kadencję

          Kadencja samorządów kończy się dziś, czyli w piatek 16 listopada. Zgodnie z przepisami, w ciągu siedmiu dni powinny ukonstytuować... Zobacz więcej »
          • 16/11/2018 15:34
          • 0
          • Express.olsztyn.pl

            Mężczyzna, który śmiertelnie potrącił pieszego pod Dobrym Miastem sam zgłosił się na policję

            Na miejscu śmiertelnego potrącenia pod nadzorem prokuratora pracowali policjanci ruchu drogowego oraz technik kryminalistyki. Podczas... Zobacz więcej »
            • 16/11/2018 11:29
            • 0
            • Express.olsztyn.pl

            Polecane firmy

            Reklama konta firmowego