Nie możesz uzyskać dostępu do konta?

Tragiczny finał najdłuższej egzekucji najmniejszego długu

  • 21/06/2017 10:46
  • 0

Kiedy Leonard Pszczoła w 1999 roku zakładał rachunek bankowy w jednym z największych banków nie spodziewał się - ani on ani jego rodzina - że będzie to początek jego drogi przez mękę, zakończonej, niestety śmiercią. Bank przyznał mu niewielki debet w wysokości 3 tysięcy złotych, który mężczyzna przestał spłacać pod koniec roku 2001. Spowodowane to było prawie roczną hospitalizacją, spowodowaną załamaniem nerwowym związanym z problemami osobistymi. Leonard Pszczoła po wyjściu ze szpitala utrzymywał się z renty w wysokości około 600 złotych, więc zadłużenie nadal nie było regulowane. Tym bardziej, że wydawało się, iż bank "zapomniał" o długu, bo o zwrot pieniędzy upomniał się dopiero po 7 latach, kiedy należność uległa już przedawnieniu, za to jej wysokość dratycznie wzrosła i oszacowano ją na ponad 10 tys. złotych. Leonard Pszczoła skontaktował się wówczas z radcą prawnym, mecenasem Lechem Obarą, aby ten poradził mu, co robić w tej sytuacji.

Mecenas do banku udał się osobiście, wytłumaczył jak wygląda sprawa przedawnionego długu i dlaczego wcześniej nie było możliwości jego spłacania, a bank przyjął te tłumaczenia ze zrozumieniem. Tak się przynajmniej wydawało, bo po pewnym czasie okazało się, że dług pana Leonarda został sprzedany dużej, znanej firmie windykacyjnej. Wówczas zaczęła się gehenna mężczyzny... Uporczywe nękanie telefonami o każdej porze dnia i nocy, tony korespondencji, ponaglenia do zapłaty, wezwania do ugody, a nawet sugerowanie, że o wszystkim dowiedzą się sąsiedzi, co narazi pana Leonarda na ośmieszenie, kompromitację i życie w środowisku z łatką dłużnika.

- Ojciec stał się strzępkiem człowieka - mówi córka mężczyzny. - Każde pismo, każdy telefon sprawiały, że cały się trząsł, denerwował, zamykał w sobie. Po kimś innym by to może "spływało", a on przeżywał bardzo, tym bardziej, że był bardzo wątłej konstrukcji psychicznej.

Pełnomocnikiem Leonarda Pszczoły w dalszym ciągu był mecenas Lech Obara, który wielokrotnie pisał do wspomnianej firmy windykacyjnej, aby ta zaprzestała nękania jego klienta, straszenia egzekucjami i kontaktowała się tylko z kancelarią.

- Wszelkie pisma związane z działaniami przeciwko Leonardowi Pszczole proszę kierować na adres mojej kancelarii. Jednocześnie przestrzegam przed nękaniem Leonarda Pszczoły jakimikolwiek monitami w przyszłości. Leonard Pszczoła jest po długiej chorobie, której skutkiem jest poważne schorzenie psychiczne i dalsze nękanie może wpłynąć na pogorszenie się stanu zdrowia, co zmusi nas do wystąpienia przeciwko Wam z roszczeniem odszkodowawczym. Jednocześnie ostrzegam, że w wypadku powtórzenia się nękań telefonicznych, zawiadomię prokuraturę o popełnionym przez Was przestępstwie z art. 191 par. 2 kodeksu karnego (par. 2 - jeśli sprawca działa w sposób określony w par. 1 w celu wymuszenia zwrotu wierzytelności, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat) - czytamy m. in. w jednym z pism skierowanych do windykatora.

Mecenas tłumaczy, że jego zdaniem firma windykacyjna wzywała Leonarda Pszczołę do spłaty przedawnionej wierzytelności celem uzyskania korzyści majątkowej.

- Działania ze strony pracownika wspomnianej firmy wyczerpują znamiona uporczywego nękania - stalkingu. Zgodnie z art. 190a par. 1 kodeksu karnego, kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub narusza jej prywatność, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech - tłumaczy Obara.

W sierpniu 2006 roku firma windykacyjna wystosowała odpowiedź, że zaprzestaje tychże działań, a już w listopadzie "z okazji świąt" wystosowało próbę wezwania do ugody.

Co ważne - nie było możliwości podniesienia zarzutu przedawnienia, bo ...firma windykacyjna nie pofatygowała się do sądu wiedząc, że dług jest przedawniony, więc stoją na z góry przegranej pozycji. Poprzestali więc na metodzie nękania bądź wzywania do podpisania ugody, a przecież w razie podpisania takiej ugody bieg przedawnienia zostałby przywrócony.

Ostatnie pismo pan Leonard otrzymał 4 dni przed śmiercią. Zmarł 28 maja w wieku zaledwie 62 lat...

Mecenas złożył już zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez znaną firmę windykacyjną. Będzie to prawdopodobnie pierwszy proces o stalking dokonywany przez windykatorów. Chodzi o zbadanie, czy chroniczny stres związany z nękaniem mógł mieć tragiczny skutek - śmierć.

Za zgodą córek pana Leonarda, publikujemy jego zdjęcie oraz krótki film z pogrzebu. Obie zgodnie mówią, że ich ojciec jest ofiarą firmy windykacyjnej i że nie odpuszczą, bo sprawiedliwości musi stać się zadość.

 

Dodajmy, że temat będziemy kontynuować. Pokażemy, jak firmy windykacyjne działać powinny w teorii, a jak działają w praktyce i jak bronić się przed tymi działaniami. Tym bardziej, że proponowane "ugody" służą tylko owym firmom. Swoje długi trzeba spłacać, to prawda, ale istnieje instytucja przedawnienia...

 

 

Oceń
Autor: amark

KOMENTARZE

DODAJ KOMENTARZ

Pozostałe wiadomości

    Skandal! Polskie obozy koncentracyjne to za mało. Teraz także polscy naziści!

    „Polski masowy morderca Hans Frank jest na liście wraz z Joachimem Von Ribbentropem, ministrem spraw zagranicznych Trzeciej Rzerzy... Zobacz więcej »
    • 24/09/2017 12:34
    • 0
    • Express.olsztyn.pl

      Mieszkańcy bez wody pitnej

      Beczkowozy rozmieszczono w następujących lokalizacjach w Pasłęku: 1. Osiedle Północ – ul. Kwiatowa k. sklepu spożywczego 2... Zobacz więcej »
      • 24/09/2017 12:15
      • 0
      • Express.olsztyn.pl

      Nietrzeźwi, nieodpowiedzialni, niebezpieczni

      Do groźnego zdarzenia doszło wczoraj przed godz. 21:00. Kierujący samochodem marki Audi A4 z przyczepką, na trasie Dorsze-Iwaśki, na... Zobacz więcej »
      • 24/09/2017 11:22
      • 0
      • Express.olsztyn.pl

      Polecane firmy

      Reklama konta firmowego